Gwyneth

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Harfa




Rozdział 01

W komnacie panował mrok. Dogasające drwa na palenisku stały się ledwie małymi, krwistymi smugami blasku. Niekiedy jeszcze rozjarzały się silniej i wtedy po ścianach tańczyły purpurowe cienie kilku skulonych postaci. Potem iskry przygasały i mrok wydawał się jeszcze ciemniejszy niż poprzednio.

Z niemal lepkiej ciszy łagodnie rodziły się dźwięki harfy. Niekiedy niskie, wibrujące w kościach niczym głos odległego gromu; czasem tak delikatne, że muskały granice słyszalności. Splatały się w pieśń euforii i rozpaczy, wznosiły falą modłów lub spływały deszczem świętej mocy.

Harfistka zawiesiła lewą dłoń nad instrumentem. Nie miała jej już opuścić, choć w powietrzu długo jeszcze unosiły się głębokie brzmienia, jakby kamienie same pragnęły odtworzyć treść zaklętej muzyki. Siedzące na podłodze dziewczęta ukradkiem ocierały łzy. Harfistka uśmiechnęła się, choć w ciemnościach nie mogła dostrzec ich twarzy.

- Grasz tak pięknie – rozległ się cichy, łamany wzruszeniem głos. Zawtórowało mu kilka westchnień. – Jesteś bardem kapłanek?

- Nie służę nikomu poza Boginią – odpowiedziała harfistka łagodnym, gładkim altem, który przywodził na myśl jedwab.

- Swego czasu moje palce dotykały strun z wiatru i deszczu w Czarownej Krainie. Wcześniej jednak musiałam dorównać mistrzowi tego świata, którego imię przykryły mgły niepamięci.

- Skoro był tak wielki, to dlaczego został zapomniany? – inny głos, bardziej pewny, odezwał się w ciemnościach. Harfistka westchnęła i ostrożnie ułożyła instrument u swych stóp.

- Bo imię jego przeklęła własna ambicja i ludzka zawiść – rzekła wolno, prostując się na krześle. Barwa jej głosu zmieniła się nieznacznie, była teraz niższa i bogatsza. – Opowiem wam historię Anyona, który ponad wszystko kochał swoją harfę.




 

× × ×

Δ rodział następny →
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥