Gwyneth

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Harfa




Rozdział 05


- Tak kończy się historia Anyona barda – harfistka podniosła się z miejsca, jej szaty zaszeleściły. – A dla was, moje drogie, skończył się dzień. Czas udać się na spoczynek.

Kilka głosów zaprotestowało, utonęły jednak w powszechnym ziewaniu. Dziewczęta powoli wstawały. Jedna z nich zapaliła kaganek stojący przy wejściu i pomarańczowy płomień rozświetlił ich zasmarkane buzie. Kolejno żegnały się z harfistką i wychodziły, a ich pantofelki długo jeszcze stukały po kamiennej posadzce korytarza.

Kiedy zapadła całkowita cisza, harfistka dorzuciła kilka drew do kominka i rozsiadła się wygodnie na krześle. Oparła instrument o pierś i czule musnęła struny. Ich brzmienie rozlało się po komnacie wraz z ciepłem i blaskiem ognia.

Harfistka uśmiechnęła się blado, wodząc wzrokiem po jasnym, sosnowym drzewcu. W całości pokrywały go runiczne znaki wypełnione srebrem.

- Dziękuję ci za nią – szepnęła jakby do kogoś, kto stał obok niej. – Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś.

- ‘To ja dziękuję, Elaine’ – padła odpowiedź, choć tylko ona mogła ją słyszeć. ‘Ty wciąż pamiętasz.’

- Kocham cię – westchnęła, a po jej policzku spłynęła łza.

Siwy ogier wydął chrapy i niecierpliwie wstrząsnął grzywą. Jeździec poprawił zawieszoną na plecach harfę. Rozluźnił nieco wodze i lekko popędził konia do galopu.

Skierował się ku północnym wzgórzom. Na szczycie pierwszego z nich przystanął i ostatni raz obejrzał za siebie. Przez chwilę światło księżyca zalśniło na wciśniętych w kaptur, prostych włosach kobiety.

Elaine odwróciła się gwałtownie. Spłoszony koń zarżał dziko. Uspokajająco poklepała go po szyi, po czym puściła się cwałem w dół zbocza.

Znikła w mroku nocy, jakby jej obecność była tylko snem.




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ koniec Δ
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥