Gwyneth

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Szkocka Ballada




Rozdział 12 - Epilog

Bracia namawiali ją do powrotu, Mohr jednak zdecydowała się zostać. W imieniu członków obozu przyjęła pieniądze z okupu i narowistego Keira, który teraz musiał nauczyć się pracować pod pługiem. Z radością przywitała też propozycję żywnościowej pomocy. Wozy z zaopatrzeniem miały dotrzeć najdalej za trzy tygodnie. Do tego czasu najsilniejsi z mężczyzn zobowiązali się wyciąć w lesie trakt do polany. Ich skazany na banicję wódz umarł, nie musieli się więcej ukrywać. Władza spoczęła w dłoniach owdowiałej Muireall i wszystko zapowiadało się jak najlepiej.

Aili dała się przekonać do wyjazdu z braćmi dziewczyny. Miała przez miesiąc przebywać na dworze rodu Sinclair, potem zaś udać się z Kennanem do Edinburgh. Jej przybrana matka chciała, by dziewczynka otrzymała wykształcenie godne księżniczki.

Muireall kupiła pierwszą klacz, kiedy Aili wróciła do nich na letnie miesiące. Źrebica była gniada, z gwiazdką na czole i białymi skarpetkami. Aili nazwała ją Annot, co znaczy ‘światło’.

Pierworodną córkę Annot Mohr wybrała na swego wierzchowca. Wołano ją Edana, czyli ‘płomyk’. Młoda przywódczyni sprowadziła wkrótce kilka nowych klaczy i z roku na rok leśna stadnina rosła o nowe źrebięta. Koniki były mocne i wytrzymałe. Dziedziczyły lotność arabskiego Keira i łagodny temperament matek. Na targach sprzedawały się niczym świeże bułeczki, przynosząc całkiem przyzwoity zysk. Z biegiem czasu mizerny obóz przerodził się w miłą osadę, której mieszkańcy niemal nosili Muireall na rękach.

I tylko czasem, gdy noc rozświetlał blask bijący z okien, dziewczyna przypominała sobie ogniska i przyjemny zapach pieczonej baraniny. Oczyma wyobraźni widziała panny rozchlapujące wodę w łaźni, stare kobiety z nieukończonymi skarpetami, dzieci grające w kości. Między nimi zaś przechadzał się On, gawędząc z wysokim chłopcem o orlim nosie i poważnej twarzy. Przystawał na chwilę i spoglądał na Mohr, a ona machała mu, jak kiedyś. Uśmiechał się i szedł dalej, w las. Dziewczyna wracała do chaty, owinięta w koce siadała przed kominkiem i płakała ze szczęścia. Wiedziała, że udało jej się dokonać wielkich rzeczy. A gdzieś tam, po drugiej stronie, ukochany wciąż na nią czeka.




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ koniec Δ
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥