Gwyneth |
|||
Więzy Krwi | |||
Rozdział 04Niewiasty mężnie broniły małej, jednak zaślepiony Bran okazał się silniejszy od nich wszystkich. Odepchnął je i zamknął się w bocznej komorze, służącej pani za garderobę. Wyły i szarpały drzwi, lecz nie mogły nic zdziałać. Dziewczynka płakała żałośnie. Bran bawił się nożem, przecinając po kolei sukna, w które ją zawinięto. Kiedy ostrze zawisło nad sinym, drobnym ciałkiem, gwar w głównej komnacie ucichł. Zaintrygowany Bran począł nasłuchiwać. Drzwi komory rozwarły się z hukiem. Za nimi, spowite w bladoniebieską poświatę, stały cztery czarno odziane kobiety. Jedna z nich wymówiła kilka słów w śpiewnym języku. Bran poczuł przeszywający ból i spojrzał na swą dłoń dzierżącą nóż. Poczuł przypływ mdłości. Ręka kończyła się teraz nadgarstkiem, z którego pulsującym strumieniem płynęła krew. Dłoń zaś leżała u jego stóp, nadal kurczowo zaciśnięta na rękojeści noża. Jedna z kobiet wyciągnęła ramiona. Bezwolnie ułożył w nich dziecko, które natychmiast przestało płakać. Kobieta przytuliła je z czułością i pogładziła ciemne włoski opuszkami palców. Zmuszony jakaś niepojętą siłą, Bran opadł na kolana. Spojrzenia kobiet zwróciły się ku niemu. Wszystkie wyrażały wyższość i pogardę, lecz tylko w jednym kryło się cierpienie. Kiedy głos najwyższej z kobiet wypełnił komnatę, Bran ugiął się pod jego potęgą. Kobiety odwróciły się od niego i bezszelestnie podeszły do Mariot. Pobłogosławiły jej martwe ciało, opuściły wciąż otwarte powieki. Potem skierowały kroki do wyjścia, a służba kłaniała im się z szacunkiem. W ostatniej chwili najwyższa z nich przystanęła. | |||
× × ×← rodział poprzedni Δ |
× × ×Δ rodział następny → | ||
|
· Opowiadania · ¥ Kai Fist - Strona główna ¥ | |||