Kai Fist |
|||
Mistyk | |||
|
W rękach trzymał dziwną kulę. Błyszczała czerwienią, a gdy zapatrywał się w jej wnętrze, w magiczny sposób zaczęła pochłaniać świat dookoła. Jeszcze raz mocno się skupił, chciał siłą woli zmienić jej kolor. Ale nie mógł. Nawet nie przychodziło mu na myśl, że się uda. Zezłościł się mocno. I wówczas stało się. Kula zaczęła przybierać zielony kolor. Zorientował się, że żywi się jego złością i natychmiast przestał o niej myśleć. Kula znów stała się zwykłą kulą, a po chwili znikła. Stary Mistyk, który był w pobliżu uśmiechnął się tylko, rzucił opiekuńcze spojrzenie i odszedł. Chwilę potem znalazł się w szkolnym budynku. Była to najzwyczajniejsza sala. Mędrcy i uczniowie dyskutowali o mistycyzmie i dziwnym zjawiskach. Przysiadł się do nich i zaczął słuchać z zainteresowaniem, aczkolwiek główny temat był jemu całkowicie niezrozumiały. Z uwagą natomiast przyglądał się jednej osobie z końca sali. Był nim mężczyzna o czarnym zaroście i niechlujnie ułożonych włosach. Wylewał dziwny ciemno-granatowy płyn na ziemię, a następnie próbował z niego wytworzyć idealny okrąg. Jednak każda próba kończyła się fiaskiem. Widzisz młody człowieku - odezwał się nagle stary Mistyk z białą brodą, ubrany w czyste, lecz postrzępione sukna - on będzie próbował tak przez wieki, lecz nigdy nie zrozumie, że to nie rękoma uda mu się to zrobić. Tu nie ma miejsca dla bytu zwykłego świata. Odkryj w sobie rzeczy, których nie mogą zobaczyć twoje oczy. Uwierz. Wyciągnął z małej sakwy ciemną, niebieską kulę - proszę, to dla ciebie - uśmiechnął się. Z lekkim drżeniem dotknął jej, a następnie pochwycił w obie dłonie. Była inna niż ta czerwona. Twarda i nieco ciężka, ale zarazem delikatna i miła. W oka mgnieniu dostosowała się no nowego właściciela, stając się jakby przedłużeniem zimnych dłoni. Tym razem gdy próbował zmienić jej kolor, zamknął oczy. Nie skupiał się na kuli. Po prostu jego myśli wędrowały po światach, o których wcześniej nawet nie marzył. Wówczas poczuł ciepło wydobywające się z kuli. Największe szczęście, jakiego kiedykolwiek w życiu doświadczył. Gdy otworzył oczy, znalazł się w swoim domu. Bardzo zapragnął podzielić się swoim szczęściem z małym chorym chłopczykiem i jego piękną opiekunką, również małą dziewczynką. Zawsze pełen trosk i lęku patrzył na nich gdy spali, gdy walczyli o każdy dzień, lecz nie wiedział jak im pomóc, nie umiał. Dziś jednak wiedział, że się uda. Chłopczyk już spał, wyjątkowo zmęczony i zniszczony swoją chorobą, do snu ułożyła go jego mała opiekunka, której samej zabrakło już sił, by się położyć. Leżała na podłodze. Patrząc na jej zamknięte powieki wyczuwał smutek. Nie zwlekając przygotował jej posłanie, a następnie tuląc delikatnie do siebie przeniósł i ułożył do snu. Zmęczona dziewczynka nie zauważyła nawet zmiany. Tylko jej serduszko, na skutek bliskości jej przyjaciela zaczęło spokojniej bić. Nagle świat zadrżał. W powietrzu rozpanoszyła się zimna, drażniąca nozdrza woń. Małemu chłopczykowi zabrakło sił. Chwilę potem dom zaczęli okrążać dziwni wojownicy. Jeden za drugim wyłaniali się zza kęp wielkich traw i starach drzew. Młodzieniec pochwycił małą dziewczynkę w ramiona. Była tak słaba, że nie zdawała sobie sprawy z tego co się dzieje. Przytuliła mocno główkę do jego serca, a rączkami wczepiła się w ubrania. W rytm uderzeń serca kołysał swoim ciałem podczas ucieczki, z każdym wydychanym haustem powietrza przyspieszał kroku. W oddali widział zbliżających się wojowników. Nie bał się o siebie, o swoje życie. Gotów był poświęcić się dla tej małej dziewczynki o słabym, dobrym serduszku. To było jego przeznaczenie. Teraz już to wiedział. Ocalić dobro, przed sypiącym się światem. I z tą myślą uciekał. | |||
|
· Opowiadania · ¥ Kai Fist - Strona główna ¥ | |||