Kai Fist |
|||
Sen za Snem | |||
Rozdział 02Ręce miał zakute z przodu kajdanami. Prowadziły go dwie postacie. Nie widział ich, oczy zasłaniała mu opaska, którą zaschnięta krew przylepiła chyba na wieki. Słyszał tylko miarowe kroki ciężkich butów, swoje powłóczyste szuranie oraz brzęk kluczy. W końcu nadszedł moment, gdy wszystko ucichło. Jeden z prowadzących zwolnił uścisk. Otworzył chyba drzwi, słychać było przekręcanie klucza. Dźwięk ten rozbrzmiewał w głowie doprowadzając niemal do szału. Nie mógł tego znieść. Schylił się więc nagle do samej ziemi. Potem zaś wyskoczył z nieposkromioną siłą. Jednocześnie uniósł kolano wysoko w górę. Grzmotnął nim w szczękę jednego strażnika. Poczuł jej chrzęst. Pękła. Bez wydania jakiegokolwiek okrzyku nieszczęśliwiec osunął się na posadzkę tracąc przytomność. Nie czekał dłużej, oddał następny skok w kierunku drugiego żołnierza. Atakował na oślep. Może przez ten nagły zryw, może przez szczęście lub przypadek, powalił wroga na ziemię. Próbował wgryźć się zębami w twarz, szyję, w cokolwiek. Dopiero za drugim razem pochwycił mocno skórę gdzieś w okolicy policzka. Rozległ się stłumiony okrzyk. Ręce, na tyle, na ile pozwalało mu żelastwo zacisnął na szyi przeciwnika. I nie zwalniał uścisku. W końcu zabrakło cennego powietrza. Wyczerpanie. Nie miał już sił. Legł więc na chwilę na ciele zabitego. Uspokajając oszalały oddech, powoli zaczął nabierać jasności umysłu. Dotarło do niego, co właśnie zrobił. Dopiero teraz poczuł, że drugi strażnik nie poddał się tak łatwo. Cała lewa połowa twarzy i lewe ramię zaczynało puchnąć ciepłem. Zbyt wiele na jeden raz, by nie mogło boleć. Po raz pierwszy od kilku tygodni zdjął tą przeklętą opaskę. Nie oślepiło go jednak słońce, ani żaden blask. W oddali migotała zaledwie mała żarówka. Otaczały go te szare ściany, z którymi zdążył się już kiedyś zapoznać. Szybko odnalazł klucze. Otarł je z krwi o płaszcz trupa, a następnie uwolnił się z kajdan. Nikt widocznie nie zauważył tego zdarzenia, ciągle było cicho. Czyżby to nie był jeszcze jego ostatni dzień? Zaczął działać szybko. Zatargał obydwa ciała do celi, w której to on miał się znaleźć. Założył kajdany nieprzytomnemu, gdyż żal mu było biedaka dobijać. Następnie przebrał się w ubrania martwego strażnika. Chociaż z daleka mnie nie poznają - pomyślał. Zabrał też broń i amunicję. | |||
× × ×← rodział poprzedni Δ |
× × ×Δ rodział następny → |
||
|
· Opowiadania · ¥ Kai Fist - Strona główna ¥ | |||