Kai Fist

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Sen za Snem




Rozdział 11

Jak pięknie - pomyślał sobie. Czyste piękne niebo, lekkie podmuchy wiatru chłodzące twarz w ten ciepły dzień. Czuł całym ciałem delikatność otaczającej przyrody. Doskonale wiedział, jakże cenny to dar. Setki dni i nocy o tym marzył, gdy jego światem była ciemność i dotyk chropowatych ścian.

Odwrócił głowę do tyłu, by na chwilkę popatrzeć na leżące w oddali miasteczko. Kiedyś mieszkał w podobnym, pamiętał z jaką trudnością zarobił pierwsze pieniądze. Dopiero po kilku dniach odważył się je wydać. Zachciało mu się lodów. Udał się do jednej z kawiarenek o dumnej nazwie "Hrabina".

Wówczas ujrzał ją po raz pierwszy. I tego dnia jego życie się zmieniło, zapragnął czegoś więcej. Była to prawdziwa miłość, która potem została pogrzebana pod gruzami tunelu.

Spostrzegł nagle na niebie szary latawiec. Grupka dzieci wypuściła się daleko poza miasto, ledwo co słyszał ich śmiechy i popiskiwania. Jak piękny potrafi być zwykły kawałek papieru, który wplecie się pomiędzy dwa kijki i przywiąże do sznurka. Tak wysoko. Niemal jak ptak.

Chwilę potem dzieciaki zaczęły szybko biec w jego stronę. Odległość malała z sekundy na sekundę. W tym samym czasie z drugiej strony pojawił się mały obłok kurzu. To maszerował oddział.

Nim zdążył spostrzec, grupka minęła go w odległości kilkudziesięciu metrów. I nieszczęśliwie znalazła się pomiędzy nim, a wojskiem.

Latawiec zbyt mocno absorbował uwagę małych pociech, a poza tym stały teraz tyłem do zbliżającego się oddziału. Złapały zbyt dobry wiatr, by tego nie wykorzystać.




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ rodział następny →
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥