Kai Fist |
|||
Wojownik | |||
Rozdział 01Skulony, cicho siedział w pokoiku starego, opuszczonego domu. Był silny i młody, a mimo to bał się. Przeszywał go strach, jakiego zwykli śmiertelnicy nie mogą doświadczyć. Oszołomiony, zaczynał przypominać sobie ostatnie wydarzenia. Nie wiedział co się właściwie stało. Przez jego umysł przepływały potoki myśli. Nie mógł się skoncentrować, starał się, ale nie potrafił. Czuł, że coś lub ktoś ma nad nim kontrolę. Życie wydawało się snem, a sen życiem, w którym nie mógł się odnaleźć. Na zewnątrz było cicho, zbliżał się ranek, słońce wychylało się zza horyzontu. Wiedział, że nikt z mieszkańców wioski nie ujrzy już promieni światła, nie ujrzy już nic. Wszyscy zostali zabici. A on był tym, który widział ich strach w oczach zanim odeszli. Nie bał się zemsty, nie bał się wroga, obawiał się tylko przyszłości. Teraz siedział cicho i czekał. Może ktoś o nim zapomni i dana mu będzie wolność. Nie pamiętał już, co to znaczy. Kiedyś był inny, ale to było dawno . Siedział cicho z nadzieją, wierząc, że coś się odmieni. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Z oddali słychać było zbliżające się ciężkie kroki. Był to Trazeo. Tajemniczy wódz, o którym żaden człowiek nie był w stanie powiedzieć ani słowa. Budził strach w ludzkich sercach. Niewzruszony jak kamień, nigdy nie rozmawiał ze swoją kompanią wojowników bez potrzeby. Był jak duch, czasami znikał na jakiś czas, by potem się znowu pojawić. Wydał rozkazy i wymagał bezwzględnego posłuszeństwa. Trazeo był bardzo wysoki, wyższy od wszystkich innych, a przy tym bardzo dobrze zbudowany. Nosił zawsze czarną zbroję, kunsztownie wykonaną w księstwie Trist. Niemal zawsze okrywał ją czarny płaszcz. Tylko gdy nastawał czas walki, gdy przeciwne strony stawały twarzą w twarz, tylko wtedy Trazeo odrzucał go, zakładał czarny hełm z czarnymi skrzydłami po bokach i ruszał pierwszy do boju. Żaden rycerz, któremu dane było spojrzeć wtedy Trazeo w oczy nie miał najmniejszych szans na przeżycie. Wrogowie mówili, że jest aniołem śmierci lub demonem. I właśnie jemu podlegał Alsycid, który siedział teraz ukryty i czekał. Odgłos ciężkich kroków narastał, aż w końcu nagle ucichł. Trazeo zatrzymał się przed domem. Chwilę potem ruszył znów i wszedł do budynku. Stanął tuż nad siedzącym pod ścianą wojownikiem i w milczeniu spojrzał mu głęboko w oczy. Niemy rozkaz został wydany. Alsycid wstał, schował swój miecz dwuręczny do pochwy, zawiesił go na plecach i ruszył za swym panem. Szybko uformował się orszak składający z kilkudziesięciu ludzi. Wszyscy szli w milczeniu, każdy znał swoje miejsce. Ich twarze nie wyrażały żadnych uczuć, żalu, nienawiści, czy pogardy. Dopiero co kilka minut temu wycięli w pień wszystkich w wiosce, nie oszczędzając nikogo. A teraz maszerowali w zupełnej ciszy, jak gdyby nic się nie stało. Okolica, po której się poruszali była górzysta, pagórek za pagórkiem, gdzieniegdzie większe kotliny, a wszędzie usiane białe i szare głazy. Jak okiem sięgnąć nie widać było żadnego większego drzewa. Podążali na północ nie wiedząc, co ich czeka. Minął cały dzień zanim zatrzymali się na postój. Nie rozbili jednak obozu i nie rozpalili ognisk. Zaprawiony w marszu Alsycid nie czuł zmęczenia. Zjadł nieco suszonego mięsa i napił się wody z niewielkiego bukłaka. W chwilę potem ruszyli dalej. Słońce powoli zaszło za horyzontem, na niebie pojawił się księżyc i zaświeciły gwiazdy. Nad rankiem dotarli na skraj lasu. Trazeo kazał rozbić obóz pomiędzy drzewami. W chwilę potem wszyscy już siedzieli zajmując dogodne miejsca i odpoczywając po całodobowym marszu. Alsycid usiadł pod niewielkim dębem i zamknął oczy. Nie zasnął jednak. Nie mógł. Myślał o przeszłości, o tym co było kiedyś. Nie pamiętał zbyt wiele, a wszystko to, co zostało we wspomnieniach było jakby snem. Od dwóch lat był w służbie u Trazeo. Wiele przeszedł, wiele ciężkich dni bez jedzenia i picia. Wiele długich zimnych nocy. To było jego całe życie, to co przedtem - nie liczyło się. Powoli zapadł w sen. Musiał nabrać sił przed dalszą wędrówką. | |||
× × ×Δ rodział następny → | |||
|
· Opowiadania · ¥ Kai Fist - Strona główna ¥ | |||