Natalia Jasińska

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Astygmatyzm Miłości




Rozdział 04

Ale wczoraj miałam udany dzień! Wszystko zaczyna się układać tak jak tego pragnęłam! Sama w to nie wierzę!!
Jestem z ukochanym, mamy gdzie mieszkać, tylko pracy musimy jeszcze poszukać...Ale znajdziemy.
Dawid świetnie zna się na majsterkowaniu czy czymś takim i zapewne szybko znajdzie sobie pracę. W takich małych miasteczkach takich ludzi się ceni, całe szczęście. Ja natomiast ....jejku a co ja mogę robić? Gotować umiem ale bez przesady, może w jakimś sklepie? Oooo! Chyba wczoraj mijaliśmy bibliotekę taką zabiedzoną, może tam? Wątpię by kobiety pchały się tam drzwiami i oknami o prace, może akurat...

Moje kochanie jeszcze śpi, tak słodko wygląda. Jego głowa spokojnie spoczywa na miękkiej bladożółtej poduszce, powieki co jakiś czas delikatnie drżą jakby się czegoś bały. Przez lekko rozchylone usta spokojnie i niemal bezgłośnie oddycha. I te jego niesforne kosmyki! Każdy wywija się w inną stronę tworząc razem rozgardiasz, który wprost uwielbiam. Słońce powoli promieniami sięga jego twarzy i uwidacznia świeżutki zarost. Delikatnie przykładam koniuszki palców do jego policzka, tak żeby się nie obudził. Zaraz jednak cofam rękę, jakoś nie lubię zarośniętej buzi, w życiu mu nie pozwolę na zapuszczenie wąsów czy brody!
No nic pora wstawać. Pójdę kupić pieczywo i zakręcę się koło tej biblioteki, może już jest czynna.

- Dzień dobry pani - staram się uśmiechać i być jak najbardziej naturalna - Chciałam się dowiedzieć, czy nie potrzebują tu państwo może jakiejś pracownicy? Szukam pracy i chętnie przyjęłabym ją na przykład tutaj. Jest może jakiejś wolne miejsce?
- No właściwie...Mieliśmy nikogo już nie zatrudniać ale ostatnio koleżanka bardzo choruje i prosiła by poszukać kogoś na jej zastępstwo. Czy masz jakieś doświadczenie?
- A co bym miała robić?
- Mamy tu niedaleko szpital. Jest w nim zaledwie kilka oddziałów a my zaopatrujemy je w książki i czasopisma. Miałabyś je tam dostarczać i roznosić chorym, oraz wymieniać u nas.
- To świetnie! I naprawdę znajdzie się dla mnie miejsce?
- Myślę, że tak o tym jednak porozmawiasz z szefową, zaraz powinna przyjść, poczekasz chwilę?
- Tak, tak , oczywiście - Aaaaa! mam pracę! No nie wierzę, czyli jednak los mi sprzyja, tzn. Nam! Ech cudownie, już nie mogę się doczekać jak powiem o tym Dawidowi!


- Co takiego?!- prawie wykrzyknął zdziwiony.
- Dostałam pracę! Już nie musimy się tak martwić, fakt, że mało będę zarabiała no ale liczy się samo to że jest praca! Jestem pewna, że i Ty dostaniesz jakąś. Wiesz ta Pani co mnie przyjęła była bardzo sympatyczna, wszystko ugadałyśmy i jest super!
- No to fantastycznie! A ile będziesz zarabiać?
- No jeszcze nie wiem , wiesz to zależy..., ale liczy się że choć cokolwiek!

Nie wiem, czy to jakoś nie uraziło dumy Dawida, bo spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem, niby to się cieszy ale jakiś tam niepokój... Jeny, ale ja głupia jestem, przecież on o ojcu może myśleć np. albo o matce! A ja już wymyślam sobie nie wiadomo co...

- To może wystarczy co? I nie będę musiał szukać?

On to naprawdę powiedział? Co się z nim dzieje?

- No ale kochanie, przecież to naprawdę będzie niewiele, poza tym co Ci szkodzi poszukać?- powiedziałam najspokojniej i najdelikatniej jak w obecnej chwili mogłam.
- Dobra, masz rację, poszukam. - Powiedział po czym ślicznie się od mnie uśmiechnął, wziął za rękę i pocałował w czoło. - Dawid, mógłbyś się ogolić.
- Już idę kochanie, dla Ciebie wszystko!

Wrócił z łazienki i wytworzyła się między nami bardzo gęsta atmosfera...
Przeszywające spojrzenia, coraz cichsze szepty, delikatne muśnięcia, nieśmiałe uśmiechy, pocałunki...
No co za uparte guziki!...o już ...puściły...
....Co ja robię?...Czy jestem gotowa?...
Kocham go...
Nie zostawi mnie przecież...
Nikogo wcześniej tak nie kochałam... .
Zasypuje mnie kolejnymi pocałunkami, jest taki czuły, wrażliwy...




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ rodział następny →
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥