Natalia Jasińska

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Astygmatyzm Miłości




Rozdział 06


- I jak było kochanie?

- Świetnie, myślę, że to da nam możliwość urządzenia się- śmieje się od ucha do ucha. Och, jak cudownie, że tak się sprawy zaczynają układać.

Tygodnie mijają nam na naprawdę cudownym życiu. Aż pewnego dnia...

- Dawid! Daaawidku!

- Tu jestem. Co się stało?

- Dawid... kochasz mnie?

- Pati, kochanie Ty moje a jak myślisz?

- Och - oczy szklą mi się słodkim szczęściem - Kochanie... a zastanawiałeś się kiedyś nad naszym związkiem?

- ...No jest świetny.

- O tak, cudowny! Ale... myślałeś kiedyś o czymś poważniejszym? - jejku jak to ciężko powiedzieć...

- Przecież wiesz, że nie możemy wziąć ślubu, nawialiśmy z domów, już nie pamiętasz? -...hmm wydaje się lekko poirytowany?

- Tak, wiem... ale... Dawidku, będziemy mieli dziecko - mówię szeptem jakby bojąc się by usłyszał. On jednak doskonale słyszy i teraz czekam by radość i w jego oczach zagościła.

Szok. Chyba tylko tak mogę interpretować jego zachowanie, a właściwie jego brak.


- Słyszałeś, co powiedziałam?

- Tak, ale... kiedy? ...jak!?

- No wiesz, chyba mamusia kiedyś z Tobą na ten temat rozmawiała- odpowiadam śmiejąc się i starając rozładować sytuację.

- Och, nie to mam na myśli, to znaczy, to znaczy, że my...

- Tak... właśnie zaczynamy tworzyć rodzinę.

- Będę ojcem! Pati będziemy mieli dziecko!- krzyczy rzucając się w moją stronę i biorą na ręce.

- Tak - odpowiadam głosem stłumionym przez łzy zalewające mnie radością i miłością.- Ale uważaj... - mówię, gdy zaczyna mnie okręcać.

- Oj, nic Ci nie jest?! - momentalnie się zatrzymuje i ze strachem patrzy na mnie i mój brzuch. - Siadajcie skarby moje. - Kładzie mnie na łóżku. - Wygodnie Ci?

- Tak. - odpowiadam rozbawiona jego zachowaniem. - Nie miałam pojęcia, że tak się ucieszysz. Dawid... tak się bałam Ci powiedzieć... Nie będzie nam łatwo.

- O nic się nie martw, ja wszystko załatwię, mam przecież dobrą pracę, zarobię na nas i dziecko, obiecuję. - mówi to jakby jednym tchem, chcąc mnie zapewnić, że tak właśnie jest i będzie.

- Spokojnie, ja przecież też jeszcze będę pracować...

- Nie! Nie możesz się narażać poza tym musimy urządzić pokoje pani X, wiesz jaka jest, niby urządzić możemy po swojemu, ale chce mieć nad wszystkim oko. No i zaopiekuje się Tobą, będzie Ci pomagać, przecież Ty nie możesz teraz pracować!

- Kochanie nawet nie wiesz, jak mnie cieszą Twe słowa. Nie bój się, nic mi nie będzie. Popracuję jeszcze trzy miesiące a potem zostanę w domu.

- Na pewno możesz?

- Tak... chyba tak, spytam lekarza. Umówiłam się na wizytę we wtorek.

- Będzie już można wiedzieć, czy to chłopiec, czy dziewczynka?

- Nie głuptasku - odpowiadam czule.- a chciałbyś już wiedzieć?

- A Ty nie?- pyta ze strachem w oczach.- A może i racja..- myśli przez chwilkę, wydaje się naprawdę przejęty, matko jak ja go dziś kocham!- A Ty jak wolisz?

- Jeszcze nie myślałam o tym, ale nie chciałbyś z niecierpliwością wyczekiwać na słowa lekarza przy porodzie: to chłopiec! Albo: mają państwo śliczną córeczkę! Gratuluję.

- Masz rację. - przyznaje uszczęśliwiony i jakby lekko nieobecny. Jakże on emanuje szczęściem! Zupełnie jak ja. Kocham go. Kocham nasze maleństwo.




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ rodział następny →
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥