Rozdział 06
- I jak było kochanie?
- Świetnie, myślę, że to da nam możliwość urządzenia się- śmieje się od ucha do ucha. Och, jak cudownie, że tak się sprawy zaczynają układać.
Tygodnie mijają nam na naprawdę cudownym życiu. Aż pewnego dnia...
- Dawid! Daaawidku!
- Tu jestem. Co się stało?
- Dawid... kochasz mnie?
- Pati, kochanie Ty moje a jak myślisz?
- Och - oczy szklą mi się słodkim szczęściem - Kochanie... a zastanawiałeś się kiedyś nad naszym związkiem?
- ...No jest świetny.
- O tak, cudowny! Ale... myślałeś kiedyś o czymś poważniejszym? - jejku jak to ciężko powiedzieć...
- Przecież wiesz, że nie możemy wziąć ślubu, nawialiśmy z domów, już nie pamiętasz? -...hmm wydaje się lekko poirytowany?
- Tak, wiem... ale... Dawidku, będziemy mieli dziecko - mówię szeptem jakby bojąc się by usłyszał. On jednak doskonale słyszy i teraz czekam by radość i w jego oczach zagościła.
Szok. Chyba tylko tak mogę interpretować jego zachowanie, a właściwie jego brak.
- Słyszałeś, co powiedziałam?
- Tak, ale... kiedy? ...jak!?
- No wiesz, chyba mamusia kiedyś z Tobą na ten temat rozmawiała- odpowiadam śmiejąc się i starając rozładować sytuację.
- Och, nie to mam na myśli, to znaczy, to znaczy, że my...
- Tak... właśnie zaczynamy tworzyć rodzinę.
- Będę ojcem! Pati będziemy mieli dziecko!- krzyczy rzucając się w moją stronę i biorą na ręce.
- Tak - odpowiadam głosem stłumionym przez łzy zalewające mnie radością i miłością.- Ale uważaj... - mówię, gdy zaczyna mnie okręcać.
- Oj, nic Ci nie jest?! - momentalnie się zatrzymuje i ze strachem patrzy na mnie i mój brzuch. - Siadajcie skarby moje. - Kładzie mnie na łóżku. - Wygodnie Ci?
- Tak. - odpowiadam rozbawiona jego zachowaniem. - Nie miałam pojęcia, że tak się ucieszysz. Dawid... tak się bałam Ci powiedzieć... Nie będzie nam łatwo.
- O nic się nie martw, ja wszystko załatwię, mam przecież dobrą pracę, zarobię na nas i dziecko, obiecuję. - mówi to jakby jednym tchem, chcąc mnie zapewnić, że tak właśnie jest i będzie.
- Spokojnie, ja przecież też jeszcze będę pracować...
- Nie! Nie możesz się narażać poza tym musimy urządzić pokoje pani X, wiesz jaka jest, niby urządzić możemy po swojemu, ale chce mieć nad wszystkim oko. No i zaopiekuje się Tobą, będzie Ci pomagać, przecież Ty nie możesz teraz pracować!
- Kochanie nawet nie wiesz, jak mnie cieszą Twe słowa. Nie bój się, nic mi nie będzie. Popracuję jeszcze trzy miesiące a potem zostanę w domu.
- Na pewno możesz?
- Tak... chyba tak, spytam lekarza. Umówiłam się na wizytę we wtorek.
- Będzie już można wiedzieć, czy to chłopiec, czy dziewczynka?
- Nie głuptasku - odpowiadam czule.- a chciałbyś już wiedzieć?
- A Ty nie?- pyta ze strachem w oczach.- A może i racja..- myśli przez chwilkę, wydaje się naprawdę przejęty, matko jak ja go dziś kocham!- A Ty jak wolisz?
- Jeszcze nie myślałam o tym, ale nie chciałbyś z niecierpliwością wyczekiwać na słowa lekarza przy porodzie: to chłopiec! Albo: mają państwo śliczną córeczkę! Gratuluję.
- Masz rację. - przyznaje uszczęśliwiony i jakby lekko nieobecny.
Jakże on emanuje szczęściem! Zupełnie jak ja. Kocham go. Kocham nasze maleństwo.
|