Natalia Jasińska

Opowiadania Niezaprzeczalnie Dobre

Astygmatyzm Miłości




Rozdział 07

Ja ojcem!

Najwspanialsza dziewczyna pod słońcem urodzi dla nas NASZE dziecko! Ono musi mnie zapewnione wszystko, czego mu potrzeba, dom, bezpieczeństwo, rodziców, miłość. Nikt nigdy go nie skrzywdzi, nie pozwolę na to!

Miesiące mijają na planowaniu wszystkiego, od najdrobniejszych szczegółów po dość istotne sprawy, jak ... zarobienie na dom. Ale, od czego jestem ja!

- Halo?

- Szakal? Słuchaj muszę teraz sporo zarobić, nie masz może jakichś większych akcji?

- Dawi?

- Tak to ja.

- A Ty, w co się kolego wpakowałeś hehe, co?

- ...

- Noooo?

- W nic, po prostu potrzebuję, na życie.

- Aha, a co, nie starcza już?

- Nie.

- Rozumiem, rozumiem, koleżanki też chcą dostawać prezenty hehe.

- ...

- No dobrze, zobaczę co da się zrobić, bądź u chłopaków we czwartek to powiedzą czy coś jest.

- Dzięki, cześć.- Błyskawicznie kończę, bo już słyszę kroki Patrycji i Weroniki, lub Partycji i Mikołaja.


- Dzwonił ktoś?

- Nie, nie. I jak było? Co powiedział dzisiaj lekarz?

- Wszystko w porządku. - promienieje.- Za mniej więcej miesiąc rozwiązanie.

- A ten ból?

- Och, to podobno normalne i nic poważnego Mikoweronii nie grozi. - uwielbiam jak tak mówi o naszym dziecku.

- To świetnie. Jutro muszę rano iść do pracy i jeśli zostanę na nockę to zadzwonię.

- Wiesz co o tym myślę, to nienormalne kazać Ci pracować tyle godzin!

- Nie denerwuj się kochanie, to może ostatni taki ruch. A wiesz przecież, że wtedy sporo zarabiam.

- Tak... ale jakim kosztem?

- No już, to ja się tym jutro będę przejmował dobrze? - całuję ją w nosek i kładę rękę na maleństwie by ją udobruchać.

- Jak wolisz, ale uważaj na siebie.

- Obiecuję.

Ranek, wczesne słońce, czwartek?
Czwartek!
Pędem wstaję, ubieram się i lecę do menelowni, gdzie mam nadzieję, znajdzie się jednak jakieś zlecenie.

Jest. Trudne, ale zgarnę kupę forsy. Lepiej już zadzwonię do Pati...

- Halo?

- Cześć

- Och, cześć kochanie i jak?

- No niestety zostaję, ale nie martw się wrócę rano, wszystko będzie w porządku.

- ...

- No nie dąsaj się skarbie, to chyba ostatni raz, wiesz?... Wrócę na śniadanie dobrze? Zjemy razem coś...

- No nie żartuj przecież będziesz wykończony, pójdziesz spać i zjemy coś później. Trzymaj się kochanie i czekamy na Ciebie.

- Kocham Was!

- My Ciebie też.

- Paa.

- Pa...

No to do dzieła...




× × ×

← rodział poprzedni Δ

× × ×

Δ rodział następny →
· Opowiadania ·



¥ Kai Fist - Strona główna ¥