Rozdział 08
No i dlaczego oni każą mu tyle pracować? Przecież to nieludzkie.
Ech lepiej poczytam sobie książkę, już ciemno za oknem. Zapalę kilka świeczek będzie przyjemniej.
Czas mi niestety mija na spoglądaniu co chwila na zegarek. Jakie to niemądre z mojej strony! Przecież nic mu nie będzie. Przejdę się lepiej do kuchni, może pani X jeszcze nie śpi.
(dzwoni telefon)
- Halo?
- Dobry wieczór kochana.
- Och, dobry wieczór pani X, a... .gdzie pani jest? Coś się stało?
- Nie, nie wszystko dobrze, wyobraź sobie, że spotkałam w drodze z zakupów starą znajomą i postanowiłyśmy pogawędzić sobie troszkę, no i patrz jak nam minął czas.
- No tak, rzeczywiście...
- Pomyślałam sobie moja droga, że skoro już zapadł zmrok to zostanę u niej do jutra.
- O...
- Dasz sobie radę, prawda? Jest już Marek?
- Nie, dzisiaj ma nockę, ależ oczywiście, że sobie poradzę, życzę dobrej nocy.
- Dziękuję, wzajemnie. Paa
- Paa.
Poklepuję się po brzuchu - jejku jak on rośnie! - no to co Mikoweronii zostaliśmy sami? Ale zaraz sobie umilimy ten czas. Chodź, pójdziemy coś przekąsić.
Szkoda, że nie ma z nami tatusia, ale on nas kocha i właśnie dlatego go nie ma wiesz? Twój tatuś ciężko teraz pracuje przy jakichś przeładunkach czegoś... Tak, coś tam musi przeładowywać.
O! Co Ty na kanapki z serem? I do tego dżem porzeczkowy!
A popijemy to... hmmm, co my tu mamy... może sokiem pomidorowym?
Cieszę się, że się zgadzamy- uśmiecham się do mej kochanej Mikoweronii i wyciągam z lodówki, co trzeba.
Po jakimś czasie z nudów włączam telewizor, ale tam oczywiście nic ciekawego, więc gaszę go i...
- Dawid?
...
- Dawid to Ty? - pytam, bo wydaje mi się, że słyszałam otwierane drzwi. Wrócił wcześniej! Jak miło.
- Tak się cieszę, że już... - odbiera mi mowę...
- Tto niiic... Nieee bój siee...
- ...Ale? ...Dawid! ...Na miłość boską, co się stało!?
- Zaar...- upadł na schody.
- Dawid! Dawid! Wstań kochanie, ja przyniosę wody, gazę, zaraz się tobą zajmę, już dzwonię na pogotowie, czekaj! Za chwilę wracam! - biegnę na górę po apteczkę (jejku, jaka ja niezdarna przez ten brzuch teraz!) i telefon... 9... 9... 9...
- Tu pogotowie ratunkowe, proszę czekać na zgłoszenie...
- Halo?!
-...piiii ...piiiii ...piiiiii
- No niech ktoś w końcu odbierze! ...Dawid, jak się czujesz?- rzucam przez ramię, ale nie wygląda najlepiej... co za okropna ta służba zdrowia!- Haloo! - drę się już do słuchawki.
- Zostaw...
- Och, kochanie czekaj, nie ruszaj się! - rzucam słuchawkę - Przeniosę cię na kanapę, chodź... ostrożnie... Jeny Dawid! Natychmiast mów, kto Ci to zrobił! ...Zobacz jak ty wyglądasz...
- Puść... to nic... zaraz się...
- Jakie nic! Wracasz tu ledwo przytomny z krwawiącą nogą, obitą twarzą i kto wie, czym jeszcze i śmiesz mi mówić, że to nic takiego!? Myślisz, że to... AUUŁ!...
O cholera... skurcz.
|